Kupiłem jabłka i gruszki. Jabłka dla siebie. Gruszki natomiast pozwalały mu na oryginalnosc. Jablka jedli wszyscy. Gruszki były bardziej hipsterskie. – Jem gruszki bo lubię. – Yyy… – wydobyłem głos, a w głowie niewypowiedziana myśl: „Czyta w moim umyśle?” – Nie. Nie myślisz. Mówisz. – Ja to powiedziałem? – Yyy…

– Kurde, 5 km w 30 minut… Kiepski czas… – To licznik w milach. – Kurde, prawie 8 km w 30 minut… Nawet nieźle…

– Jakie dzisiaj święto? – Bank Holideja. – To czemu nikt nie dzwoni? – Bo ich przyzwyczaiłeś. – Eeee… Chodźmy w deszcz. – Najpierw kawa Milordzie. – A mogliśmy być w Paryżu…  

– Ale ten kolo udawał, że nie widzi gdzie piłka leci. – No wiesz, latała wszędzie… – Taki jest tenis. – Ale to chyba odbicia sferyczne były…

(…) – I powiedziałem mu, że zachowuje się jak burak… – Harremu też tak powiedziałeś. Co ty! Jakiś rolnik jesteś? – No nie. Ale nie chcę być hodowcą buraków. – Eeee… Oni się zazwyczaj sami hodują.

– Czy nie zwracałeś nigdy uwagi na elastyczność myśli wolnego człowieka w tym hermetcznym pseudonaukowym jestestwie fizyków kwantowych? Prowokowanych przez paradoksy, o zgrozo!, pogardzanych przez nich humanistów? – Pij! Nie pierdol. – Mistrz, kurwa, ciętej riposty. – To nie riposta. To polecenie.

– Podniosłem hantle w domu i jakieś takie lekkie były… – A jaka waga? – No sześć kilo. – A w porównaniu do czego lekkie? – No do tego, co na siłowni dźwigam. – A dźwigasz sześć kilo? – No zawsze mam na ciężarku liczbę sześć. Jak biceps robię. – A może to nie są kilogramy tylko poziomy? – Ale, że jak poziomy? – Czekaj… No tak. Jeden ciężarek 4,86kg. Jeden „stone”. – Czyli nie sześć kilo? – Czyli 30kg z tym małym ciężarkiem na…Continue Reading „11111”

– Dlaczego mówisz do niego „Marcin”? – Bo tak ma na imię? – No ale nikt tak do niego nie mówi. – Ja mówię. – To dlaczego nie mówisz do mnie „Mateusz”? – Bo za długie imię. – Ale „Potempski” jest dłuższe. – „Potempski” to nie imię. – …